| Księga gości Martwe chwile 2012 marzec 2008 październik wrzesień sierpień 2007 wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj luty 2006 listopad październik sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec |
...chwilowy blog... wyznania młodej korektorki cz. 2 W ramach zdobywania tzw. doświadczenia zawodowego i zrównoważenia żydowsko-wojennych zainteresowań postanowiłam dobrowolnie i nieodpłatnie zająć się korektą gazetki kościelnej - powiedzmy, że jest to gazeta S. Przy pierwszej korekcie napisałam do redaktora (ks. B) bardzo długi list, w którym zauważałam, że: 1. istnieją także inne czcionki niż Times; 2. InD ma opcję przenoszenia wyrazów; 3. boldy i CapsLocki to zbyt dużo, zwłaszcza jeśli towarzyszy mi paskudny cień; 4. wcięć akapitowych nie robi się tabem; 5. istnieje rozróżnienie na dywiz, pauzę i półpauzę; 6. nie wszystko, co jest związane z kościołem, musi być pisane wielką literą; 7. potrzebne jest światło, żeby się dobrze czytało. Zostałam zaproszona na spotkanie. Aby udowodnić, że można lepiej nawet pobawiłam się trochę InD i złożyłam dwie rozkładówki i okładkę. Prosto, czytelnie i bez nadmiernego przegięcia. Poza tym postanowiłam to zrobić, bo większość moich poprawek nie została w ogóle uwzględniona, a tym samym, jako korektorka, dostałam w pysk. Ks. B. stwierdził, że moje sugestie są dobre, ale ich nie wprowadzi, ponieważ czytelnicy są przyzwyczajeni. Ponadto to osoby starsze i muszą mieć 12pkt, i nie mogę mieć dzieleń. I tu się zastanawiam - rozmiar czcionki w pełni rozumiem, słaby wzrok itp., ale czemu w takim razie zwiększenie czytelności przez wprowadzenie większej ilości światła jest według niego niepotrzebne? Czemu robi ze starszych ludzi kretynów, którzy nie będą potrafili złożyć słowa podzielonego na sylaby? To mnie już dosyć wkurzyło... Nie uważam, że nasza straszczyzna narodowa jest aż tak tępa, nawet tutaj, w dawnej dzielnicy robotniczej. Na proponowany przeze mnie minimalistyczny, prosty i elegantszy styl (a nie krzyczący a la lata 90.) ks. B. zareagował stwierdzeniem: są przyzwyczajeni, a potem dodał też, że nie chciałby, żeby gazetka ta wyglądała tak jak te w kiosku, że nie chce, aby to przypominało profesjonalny skład... Fakt, to udało mu się osiągnąć. Nie jestem jakimś mistrzem składu, ale za to, co on robi gazetce S, nie dostałabym zaliczenia po krótkim nawet kursie InD. I ostatni kwestia, czyli kreski. Szanowny ks. B. pytał się o półpauzy i dywizy polonistek z 40-letnim doświadczeniem i... one w ogóle nie widziały różnicy. Cóż, to w pełni naturalne - polonistyka to nie edytorstwo (skończywszy polonistykę, także nie przejmowałam się tym, nawet chyba nie widziałam różnicy). Po czym stwierdził, że to całkiem nowy wynalazek i nie zamierza go wprowadzać! Tak, wkurzyłam się, wkurzyłam się bardzo. I stwierdziłam, że korektę, owszem, mogę nadal robić, ale poprosiłam go, żeby w żaden sposób mnie z tym, co wydaje, nie łączył. Wyobraziłam sobie osobę, potencjalnego przyszłego pracodawcę, który na gazetkę S spogląda, po czym momentalnie zmienia decyzję o zarudnieniu mnie. Sad, but true. Ten twór to zaprzeczenie całej mojej edytorskiej (lichej jeszcze) wiedzy. A więc: "chciałoby się wielkich [lub zwyczajnych] rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy" by chwila | 2012-03-30 | skomentuj (0) łzawe talent show Nie mam żadnego talentu - bywa. Czasem sobie myślę, że każdy rodzi się z jakimś talentem, tylko nie każdy go odkrywa, bo nie jest tak banalny jak taniec, śpiew czy inne tego typu... Pewnie mam talent do jakiejś absurdalnej rzeczy, której nigdy nie spróbuję, tak więc stwierdzę klamrowo - nie mam żadnego talentu, bywa. Ale w ramach tzw. "odmóżdżania się" często oglądam sobie talent show, no może oprócz Mam Talent (nie znoszę Kozyry). Dziś było You Can Dance. I strasznie się zawiodłam. Nienawidzę, a ciągnie się to już od pewnego czasu, łzawych historii na antenie. Tu nie chodzi, że jestem nieczuła czy inne tego typu, ale zwyczajnie ile można słuchać o życiowych tragediach... Nie po to włączam TV. W kółko słuchać o nieakceptacji rodziców, chorobach, śmierci i radzeniu sobie z tymi dramatami. Nie, nie i jeszcze raz NIE. Ciekawe historie, interesujące biografie - owszem. Tylko nie ten nowy trend. TV jest dla mnie nierealnym światem. Wszystko jest tak odlegle, że w moim świecie nie istnieje. W życiu nie widziałam tych ludzi, nie żyłam na takim poziomie - ot świat bajki. I po to często włączam tv - takie malutkie ucieczki, by poczuć się lepiej po cięzkim dniu. A tu sypią historie depresyjne, choć zaskakująco optymistyczne, bo bilet gdzieś tam, bo następny etap, bo główna wygrana. Nie chcę tego i cenię ludzie, którzy nie muszą się uzewnętrzniać na wizji, by do czegoś dojść. by chwila | 2012-03-16 | skomentuj (0) próbka magisterki De profundis clamavi ad Te, Domine. Psal. 130. Argument Prorok w osobie upadłego a grzesznego człowieka woła ku Panu Bogu, kładąc w niem wielką nadzieję a prosząc, aby nad niem nie srożył sprawiedliwości swojej, a radszej miłosierdzia używał. Psalm setny trzydziesty. 1Z wielkiego a z głębokiego upadku grzechow moich wołam k tobie, moj miły Panie, 2abyś raczył, przykłoniwszy ku mnie łaskawych uszu twoich, wysłuchać pokorne prośby moje. 3Abowiem jeśli będziesz raczył do nas baczyć wszytki występki nasze, a używać nad nami sprawiedliwości swej według występkow naszych, żadny z nas wytrwać moc nie będzie, bo by się musiał ro<z>szerzyć gniew twoj nad nami. 4Ale radszej nas, wszechmogący Panie, weźmi przed się Boskie przyrodzenie twoje, ktore się zawżdy ściąga na miłosierdzie, a podnieś upadłe serca nasze, ktore też z tego ochotniejsze będą ku każdej błogosławionej chwale twojej. 5I skądże ma być insze oczekawanie nadzieje wspomożenia naszego, jedno od ciebie, Pana swego, a snadź i duszam naszem nie żal czasem sprzeciwności przecierpieć, gdy wżdy mają nadzieję, oczekawając obiecanej łaski twojej. 6A nie inaczej jako stroż zmorzony snem oczekawa dnia przychodzącego, tak też serca n<a>sze oczekawają łaskawego wspomożen<ia> twego, abowiem to jest rzecz pewna, że ty n<ic> nie omieszkasz z ratunkiem swojem każdem<u> dufającemu tobie. Chwała Bogu Ojcu etc. Modlitwa. Iżechmy wpadli w głębokie przepaści grzecho<w> naszych, nie lza nam też jedno z głębokości ser<ca> naszego dobywać głosow swoich a wołać o miłosie<r>dzie ku tobie, Panu swemu, abowiem już to jest osta<te>czna nadzieja nasza, iż nigdziej indziej zmiłowan<ia> szukać nie możemy w upadkoch naszych, jedno u ci<e>bie, stworzyciela swego. A tak gdyżechmy się stali j<uż> odkupieni przez drogość krwie i męki twojej. J<uż> nic nie racz zawieszać nad nami, czym by się miał mś<cić> na nas w rozgniewaniu twoim, ale radszej przyjm<uj> nas miłościwie już w opiekę a [w] zgromadzenie społec<z>ności swojej, w ktorejeś ty, nasz miły Panie, osobliw<ie> swe kochanie położył. Amen. Ojcze nasz etc. Zdr<o>waś Maria etc. Przypisy: Psalm 130 Rej skrócił o dwa ostatnie wersy, mimo że u Campensisa one występują (według BT: 7Niech Izrael wygląda Pana / U Pana bowiem jest łaskawość / i obfite u Niego odkupienie. 8On odkupi Izraela / ze wszystkich jego grzechów). W porównaniu z wydaniem Psałterza z BUW występują drobne różnice w pisowni sonantów (grupa TrT występuje w formie ir, w wydaniu z BJ jest już rozwinięta w er, zob. przecirpieć || przecierpieć), występują także różnice w porównaniu z Psałterzem wydanym przez Ptaszyckiego – BJ, BUW: a z głębokiego; Pt: a głębokiego; BJ: roszerzyć; BW, Pt: rozszerzyć; BJ, Pt: nic nie omieszkasz; BUW: nie omieszkasz. Liczne uzupełnienia wydawcy tego psałterza wynikają z ubytków egzemplarza z BJ, uzupełnione zostały na podstawie egzemplarzy z BUW i Pt. A, 2 nie srożył sprawiedliwości – nie postępował srogo w swoich wyrokach (swoim prawie) Ps 130,1 Zarówno u Campensisa (w parafrazie i przekładzie juxta hebrea), jak i u Reja brak fragmentu pierwszego wersu – „Pieśń stopni”, tłumaczona także jako „Pieśń pielgrzymów”. Ps 130,1 z głębokości upadku grzechów – w oryginale hebrajskim dookreślenie jakiego rodzaju jest to głębokość nie występuje. Campensis, a za nim Rej, idzie za jedną z tradycji interpretacyjnych, jako inną przytoczyć można wersję bardziej dosłowną, zgodnie z którą podmiot zwraca się z Babilonii położonej niżej niż Palestyna i dlatego zwanej też „głębiną”. Ps 130,1 z […] upadku grzechów – z […] upadku spowodowanego grzechami Ps 130,2 raczył do nas baczyć – chciał (mógł) w nas widzieć Ps 130,3 w swojej sprawiedliwości – w swoim prawie Ps 130,4 sens wersu został u Reja zmieniony, według oryginału chodzi o przebaczenie udzielane obdarzonym bojaźnią, aby zarazem powiększać ich grono. Ps 130,4 weźmi przed się Boskie przyrodzenie twoje – zechciej działać zgodnie z (zważ na) twą (prawdziwą) Boską naturą Ps 130,4 ściąga się na – obejmuje również (zawiera się również) Ps 130,5 Rej zmienił sens wersu – zarówno w oryginale, jak i u Campensisa nie pojawia się wątek cierpienia („sprzeciwności przecierpieć), mowa jest raczej o pewności (w znaczeniu braku wątpliwości). Ps 130,6 W oryginale hebrajskim występuje dittografia (powtórzone: „bardziej niż strażnicy świtu”). Rej jej nie zachowuje w przeciwieństwie do przekładu i parafrazy Campensisa. Ponadto druga część wersu jest autorstwa Reja, nie występuje w dziele Campensis (od słów: „abowiem to jest rzecz pewna…”). M 130,1 nie lza nam też jedno – nie pozostało nam nic więcej niż M 130,4 drogość krwie – wielką wartość (świętość) krwi M 130,4-5 nic nie racz zawieszać nad nami, czym by się miał mścić na nas – nie chciej nam nic pamiętać (opierać się na tym), przez co mógłbyś się mścić na nas M 130,5 osobliwie – wyjątkowo by chwila | 2012-03-15 | skomentuj (0) o studiach Największym nieporozumieniem na studiach jest pisanie pracy magisterskiej, bo człowiek się męczy tylko po to, żeby w rezultacie przeczytały to raptem 2-3 osoby, które na obronie nie pytają o samą pracę, ale o wszystko wokoło niej (gdy broniłam licencjat z poezji Borowskiego, pytano mnie o jego prozę, gdy broniłam licencjat o poezji w Auschwitz, pytano mnie o w ogóle o pisarstwo po wydarzeniach traumatycznych, gdy broniłam magisterkę z zaburzeń tożsamości we wspomnieniowej prozie poobozowej, pytano mnie o ficyjną prozę obozową). Odkrywczość tych prac jest w zasadzie równa zeru. Nie pokazują one ani zdobytych umiejętności, ani wiedzy. Wydaje mi się, że dużo ciekawszy byłby projekt naukowy, bo nie ma się co czarować 95% osób (a może nawet więcej) nie pójdzie na studia doktoranckie i nie zacznie pracy badawaczej, której rezultatem będą liczne opracowania naukowe. Większość się gdzieś rozproszy i nic więcej nie napisze. Może to tylko moja perspektywa, ale chciałabym mieć możliwość ukończenia studiów bez otrzymania dyplomu magistra - jednego już mam, więc męczenie się z kolejną pracą odbieram jako zupełnie niepotrzebne. Owszem, tym razem naprawdę coś tworzę (a raczej odtwarzam), ale wolałabym po prostu zająć się zarabianiem jakiś pieniędzy. Niemniej narzekanie na proces edukacji przypętało się przy okazji - chciałam się pochwalić, że dziś ukończyłam pierwszy psalm (zostało 149), ma zrobioną transkrypcję, interpunkcję, komentarz, słowem wszystko to, co powinno mieć wydanie krytyczne Rejowego Psałterza :) by chwila | 2012-03-12 | skomentuj (0) mikrotypografia, czyli irytujący blog Wcześniej - tak ze trzy lata temu - w ogóle bym się tym nie przejęła. Obecnie brak podstawowych możliwości edycji tekstu na tym serwisie doprowadza mnie do szału. Kilkanaście czcionek, a wśród nich Comic, którego wynalezienia żałuje nawet sam twórca. Wielkości czcionek z góry ustalone - oczywiście nie ma 11 pkt, a więc mojej ulubionej i, według mnie, najbardziej neutralnej, nie za dużej, nie za małej. O czymś takim jak ustalenie interlinii w ogóle można tylko pomarzyć. A poza tym: brak wielokropku (trzy kropki to nie jest wielokropek typo), brak możliwości wstawienia cudzysłowu typo itp. Drażni mnie to bardzo. Chciałabym, skoro trochę się na tym znam, żeby blog spełniał minimalne moje wymagania w zakresie estetyki tekstu. Skoro nie znam się na html (to, co kiedyś wiedziałam, ulotniło się) i na razie nie potrafię zmienić wyglądu bloga (a na szablony się nie godzę, bo są paskudne i w sumie odkąd zaczęłam nic nowego się tam nie pojawiło), to chociaż w tej kwestii chciałabym móc mieć prawo decydowania o zawartości. Bo wygląd tekstu ma znaczenie - powinien zaciekawiać wizualnie (wtedy nudna treść łatwiej się przyswaja - np. w podręcznikach szkolnych obecnie tworzonych na wzór witryn internetowych, bo współczesna młodzież nie potrafi przetrwać strony ze zwykłym tekstem bez ramek, obrazów itp. gadżetów), powinien w jakiś sposób starać się odzwierciedlić treść albo przynajmniej wyglądać porządnie według polskich standadów. by chwila | 2012-03-11 | skomentuj (0) |
Słowa... "Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby" "Kobiety są po to, by je kochać, a nie po to, by je rozumieć" "W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym" O mnie...o blogu... Chwila, której nie było, to taka będąca zaledwie błyskiem... Taka, o której za kilka lat mogę nie pamiętać... O reaktywacji... Cztery lata minęły i wiele się zmieniło odkąd zaczynałam pisać tego bloga w liceum. Archiwum zamknęłam hasłem, bo to moja historia, zbyt odległa od dziś, więc nie ma sensu, żeby ktoś ją czytał... Zmieniłam się... uspokoiłam i brakuje mi trochę tej niepokorności... Ktoś by powiedział: "wydoroślałaś". Tak, tak też to można ująć. Wróciłam bo potrzebuję ot, tak wygadać się... a można się wygadać przez jakieś recenzje filmów ostatnio obejrzanych (subiektywne i bardzo niefachowe), może też seriali (bo je też uwielbiam, kilka z nich to tzw. guilty pleasure), może przez doświadczenia zawodowe (kwestie poprawnościowe) itp. Nie oczekuję, żeby ktoś to czytał, ale publikowanie czegoś w necie (lub gdziekolwiek indziej) niesie ze sobą niebezpieczeństwo czytelnika. Toteż zwracam się przezornie do bliżej nieokreślonego Kogoś. I nie okłamuję się i nikogo innego, będzie mi miło, jeśli ktoś taki się znajdzie. To samo dotyczy prawdy - będę się starać, ale wiem, że psychologiczne konsekwencje pamiętnikarstwa (tu: blogowania) wezmą w niektórych sytuacjach górę i będę nieco lepsza niż w rzeczywistości, nieco ładniejsza, nieco mądrzejsza, nieco szczęśliwsza, nieco inna... |